Leonardo da Vinci w swoim "Traktacie o malarstwie" wspomina, że ucząc się rysunku należy wzorować się na mistrzach. I ja prowadząc warsztaty sutaszu zawsze namawiam panie do podglądania tych najlepszych. Przecież od kogoś musimy podejrzeć warsztat, sposób pracy, styl i inne działania towarzyszące procesowi twórczemu. Wydaje mi się, że jest to podstawa do poszukiwania własnych rozwiązań, własnej drogi. W dzisiejszych czasach Internet bardzo ułatwia podglądnie innych. Bez wychodzenia z domu możemy obejrzeć prace osób, których nigdy w realnym życiu pewnie nie spotkamy. Kolejną korzyścią wirtualnego świata, jest fakt, że i my łatwiej (niż w dawniejszych czasach) możemy stać się popularni. Jednak istnieją pewne niebezpieczeństwa. Pierwszym z nich jest to że można przekroczyć pewną granicę między podglądaniem, a przywłaszczeniem sobie tego co oglądamy. Podglądanie jest wtedy, kiedy próbujemy skopiować czyjąś pracę po to, żeby poznać warsztat, nauczyć się techniki, sprawdzić czas pracy, materiały i inne czynniki, które występują przy takiej pracy. Przywłaszczanie jednak jest wtedy, gdy celem kopiowania są korzyści materialne. Drugim niebezpieczeństwem jest to, że poprzez pokazywanie każdej pracy dążymy do upodabniania się, a tracimy indywidualizm. Dlatego wydaje mi się, że świadomość takich zjawisk powinna towarzyszyć nam w każdym momencie procesu twórczego. Im dłużej podglądamy innych tym trudniej odnaleźć siebie.
Poniżej zdjęcia znalezionych ostatnio w sieci prac inspirowanych moimi twórczością.